Przed Sądem Okręgowym w Katowicach zakończył się proces Marka G., byłego już podoficera wydziału do walki z przestępczością gospodarczą komendy w Sosnowcu. Jest on oskarżony o zamordowanie żony Anny Garskiej.

– Ciało wsadził do walizki, wywiózł i gdzieś zakopał – twierdzi katowicka prokuratura. Proces był poszlakowy, bo do teraz nie znaleziono ciała ofiary.

Annę Garską po raz ostatni widziano 7 lipca 2012 roku

Dwa dni później jej mąż zgłosił, że żona po kłótni wyszła z domu i nie wróciła. Nie stawiła się też na planowaną operację usunięcia migdałków. Według śledczych kobieta nie uciekła, tylko Marek G. ją zamordował, bo przez wiele miesięcy był w nieformalnym związku z koleżanką z komendy.

Z billingów wynika, że w 2012 r. wysłał kochance ponad 4 tys. SMS-ów i odbył z nią kilkaset rozmów telefonicznych. Razem jeździli w góry, spotykali się w swoich mieszkaniach. Policjantka przyznała śledczym, że Marek G. wmawiał jej, iż po Euro 2012 złoży pozew rozwodowy. Anna Garska nie chciała jednak rozwodu.

Twoja przeglądarka nie ma włączonej obsługi JavaScript

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Pełne korzystanie z serwisu wymaga włączonego w Twojej przeglądarce JavaScript oraz innych technologii służących do mierzenia liczby przeczytanych artykułów.
Możesz włączyć akceptację skryptów w ustawieniach Twojej przeglądarki.
Sprawdź regulamin i politykę prywatności.