Wiertarki, radia, trochę sprzętu AGD. - Asortyment staraliśmy się dopasowywać do potrzeb ludzi. Przez te lata uzbierało nam się trochę stałej klienteli - mówi Barbara Indyka, do niedawna współwłaścicielka lombardu w Sosnowcu Zagórzu.

Nie może odżałować, że nowy zarząd spółdzielni Hutnik wypowiedział im najem lokalu. - Zupełnie się tego nie spodziewaliśmy. Myśleliśmy, że dzięki lombardowi dotrwamy do spokojnej starości. Zwłaszcza że nigdy nie zalegaliśmy z czynszem i byliśmy niekłopotliwymi dzierżawcami - dopowiada jej mąż Andrzej.

Twoja przeglądarka nie ma włączonej obsługi JavaScript

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Pełne korzystanie z serwisu wymaga włączonego w Twojej przeglądarce JavaScript oraz innych technologii służących do mierzenia liczby przeczytanych artykułów.
Możesz włączyć akceptację skryptów w ustawieniach Twojej przeglądarki.
Sprawdź regulamin i politykę prywatności.