Zagłębie Sosnowiec straciło z Miedzią Legnica coś więcej niż tylko trzy punkty... Zespół ze Stadionu Ludowego zawiódł w obronie. Nie miał też wielu atutów w ataku.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Dla Zagłębia było to jedno z tych spotkań, które trzeba koniecznie wygrać, żeby znowu realnie liczyć się w walce o awans. Raz – trzy cenne punkty, dwa – zdobyte kosztem rywala, który jest jednak notowany wyżej. Tyle że historia takich przełomowych spotkań na Stadionie Ludowym jest dla Zagłębia raczej smutna. Sosnowiczanie nieraz partaczyli robotę właśnie w takich meczach...

Tym razem miało być jednak inaczej. Gospodarze mieli przecież w nogach kolejnych dziesięć spotkań bez porażki. Sił i wiary dodawała też wygrana w Siedlcach na inaugurację ligowej wiosny. Sosnowiczanie dłużej utrzymywali się przy piłce, ale razili niedokładnością przy wyprowadzaniu piłki oraz fatalnym rozegraniem stałych fragmentów gry.

Trzech nowych

Miedź atakowała rzadziej, ale było w tym więcej jakości. Potwierdziło się to przed końcem pierwszej połowy, gdy Marquitos zakręcił piłkarzami z Sosnowca, a Fabian Piasecki z bliska skierował piłkę pod poprzeczkę. Zagłębie takich składnych akcji jednak w pierwszej połowie nie miało. Najbliżej bramki był Szymon Lewicki, który nie doszedł do piłki po dobrej akcji prawym skrzydłem Konrada Wrzesińskiego.

W pierwszym meczu w 2018 roku na Stadionie Ludowym kibice Zagłębia zobaczyli w podstawowym składzie trzech zawodników, którzy dołączyli do zespołu zimą. Na lewej obronie pracował Tymoteusz Puchacz, a w linii pomocy szarpali Bartłomiej Babiarz i Callum Rzonca. Najwięcej wiatru robił Anglik Rzonca, który jest przebojowym i dynamicznym graczem. Jego zagrania nie przynosiły jednak wymiernych korzyści i pewnie także dlatego w przerwie zmienił go wracający na boisku po poważnej kontuzji Martin Pribula. Wynik miał też pomóc odwrócić Vamara Sanogo, który zmienił Tomasza Nowaka.

Brak szczęścia i precyzji

Roszady nie zdały się na wiele. Gospodarze byli co prawda bliscy wyrównującej bramki, gdy Lewicki starał się zmienić lot piłki po uderzeniu głową Pribuli. Napastnik nie trafił jednak czysto piłkę i bramkarz Miedzi zdołał ją przydusić do ziemi na linii bramkowej.

Miedź znowu odpowiedziała precyzyjnie niczym chirurg. Mateusz Piątkowski bez większego wysiłku ograł Puchacza i pewnym uderzeniem po ziemi – z pola karnego – pokonał Dawida Kudłę.

Po stracie drugiej bramki Zagłębie nie zwiesiło głów i przycisnęło rywala najmocniej. Brakowało jednak precyzji i szczęścia przy wykończeniu dobrych akcji.

Po meczu pojawiła się informacja, że Zagłębie złożyło protest, gdyż w Miedzi zagrał młodzieżowiec - który zdaniem Zagłębia - nie spełnia takiego kryterium. Mowa o Adrianie Purzyckim... Tyle że Purzycki - szkolony w Walii i Anglii - ma polskie obywatelstwo, więc to kryterium jednak w myśl przepisów wypełnia...

Dominik Nowak, trener Miedzi:

Agresywny mecz z obu stron. Dużo walki, szczególnie na początku spotkania. Uczulaliśmy zawodników na środek pola, gdzie Zagłębie podobnie jak Miedź ma wiele atutów. Ważnym momentem był gol, których nas uspokoił. Złapaliśmy płynność w grze. Chociaż dalej też nie było łatwo. Zagłębie jest dobrze zorganizowane. Cieszymy się z bardzo ważnego zwycięstwa. Odniesionego nad rywalem, z którym będziemy rywalizować w batalii o Ekstraklasę.

Dariusz Dudek, trener Zagłębia:

Mieliśmy serię dziesięciu nieprzegranych spotkań. Chcieliśmy na inaugurację wiosny na Ludowym wypaść dobrze. Nastawiliśmy na ciężką pracę. Wiedzieliśmy, jaki przyjeżdża do nas zespół. Transfery, jakie zimą zrobiła Miedź, też robią różnicę. Pierwsza polowa była bardzo wyrównana. Żadna z drużyn nie miała wielu klarownych okazji na gole. Brakowało nam Jędrycha, który trzymał nam ostatnio linię defensywną. Szkoda, że nie potrafiliśmy chociaż zremisować tego spotkania. Miedź potwierdziła, że jest jednym z mocniejszych zespołów w I lidze.

Zagłębie Sosnowiec – Miedź Legnica 0:2 (0:1)

Bramki: 0:1 Piasecki (38.), 0:2 Piątkowski (73.)

Zagłębie: Kudła – Sulewski (76. Christovao), Makowski, Cichocki, Puchacz – Rzonca Ż (46. Pribula), Milewski, Babiarz Ż, Nowak (46. Sanogo), Wrzesiński – Lewicki Ż

Miedź: Sapela – Zieliński, Jonathan de Amo, Bożić Ż, Adu Kwame – Marquitos (87.Mystkowski), Purzycki Ż, Santana (78. Augustyniak), Forsell, Piasecki (66. Bartulović) – Piątkowski

Sędziował: Sylwester Rasmus (Toruń). Widzów: 3000

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
Komentarze
Zaloguj się
Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
Czyli znowu miejska kicha, niestety atutów brak, trzeba sobie powiedzieć jasno w tym roku awansu nie będzie.
@Ryskas
Awans będzie dopiero na nowym stadionie. On doda im skrzydeł :)
już oceniałe(a)ś
1
0
@Ryskas
Oni robią co mogą, żeby awansu nie było :)
już oceniałe(a)ś
0
0
Czyli nie dość, że dostali baty, to teraz jeszcze bez sensu protestują nie mając ku temu podstaw...

Ale za to jakby mieli stadion nowy, to już by Ligę Mistrzów wygrywali, nie?
już oceniałe(a)ś
1
0