Maja Chwalińska jest tenisistką bazującą na technice. Może nie będzie grała w identyczny sposób jak Agnieszka Radwańska, ale to jest ten przedział - Radwańska, Henin, Hingis - uważa Paweł Kałuża, trener pracujący z deblową finalistką Australian Open juniorek.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Maja Chwalińska, reprezentująca BKT Advantage Bielsko-Biała, w parze z Igą Świątek doszły kilka dni temu aż do finału turnieju w Melbourne. W nim Polki przegrały z kanadyjsko-amerykańskim duetem Bianca Andreescu – Carston Branstine, co nie zmienia faktu, że to bodaj największy sukces polskiego juniorskiego kobiecego tenisa od czasów sióstr Radwańskich.

Urodzona w 2001 roku Maja pochodzi z Dąbrowy Górniczej, gdzie na co dzień pracuje z opiekującym się nią trenerem Pawłem Kałużą. W rozgrywkach Polskiego Związku Tenisowego reprezentuje jednak klub BKT Advantage Bielsko-Biała. Chwalińską uważa się za wielką nadzieję polskiego tenisa. W zeszłym roku zdobyła m.in. drużynowe mistrzostwo świata do lat 16 w Budapeszcie, wygrała mistrzostwo Polski do lat 16 w singlu i mikście, z kolei w singlu mistrzostw Polski seniorek rozgrywanych w Gliwicach była trzecia.

Paweł Czado: Tak dobry start Mai Chwalińskiej w Australii to dla pana zaskoczenie?

Paweł Kałuża: Nie. Maja pojechała, żeby wygrać ten turniej albo w grze pojedynczej, albo podwójnej. Zawsze stawiamy sobie ambitne cele. Uważam, że tym finałem i grą w całym turnieju zrobiła kolejny krok, aby osiągać dobre wyniki w wieku seniorskim. Bo to nie jest tak, że ten turniej był najważniejszy. Był najważniejszy w styczniu, ale teraz Maja już wraca i mamy przed sobą kolejne cele.

Jest pan jej trenerem od samego początku?

– Tak, pracujemy już ze sobą ponad osiem lat, zaczęła, jak miała siedem, w październiku 2008 roku właśnie w hali, w której rozmawiamy. Organizowaliśmy wraz z Centrum Sportu i Rekreacji w Dąbrowie Górniczej akcję sportową „Talentiada tenisowa”. Maja przeszła testy sprawnościowe, dostała się i tak zaczęła się jej przygoda z tenisem.

Wtedy chętnych było około 50 dzieci, testy przeszło 10. Miały zajęcia nieodpłatnie. Po roku szkolenie kontynuowała czwórka, wśród nich Maja. Co roku ktoś się wykruszał, a Maja została. Po roku było widać, że to dziewczynka, która lubi sport, wie, czego chce, potrafi się skoncentrować, będąc na treningu. Widziałem, że tenis ją naprawdę pociąga i sprawia jej wielką radość.

Jestem odpowiedzialny za jej przygotowanie taktyczno-techniczne, sprawnościowe i mentalne, a także za dobór sparingpartnerów, czyli za całokształt. Od dłuższego czasu współpracujemy z trojgiem: Tomaszem Malmigą, Jakubem Jastrzębskim i Anną Korzeniak.

Czy związku z coraz lepszymi wynikami Mai musi pan poświęcać jej więcej czasu?

– Trafiliśmy na siebie i to się bardzo fajnie układa. Na pewno taka zawodniczka wymaga coraz większej uwagi. Ale znajduję też czas na inne zajęcia. Na bazie doświadczeń związanych z Mają w 2015 roku została powołana sekcja tenisowa przy Centrum Sportu i Rekreacji w Dąbrowie Górniczej. Nieodpłatnie trenuje w niej 30 małych tenisistów w wieku od 6 do 9 lat. Może wśród nich trafi się taki diamencik jak Maja. Przyznam, że na początku nie zakładałem, że moja wychowanka zajdzie tak daleko, że w wieku 15 lat będzie finalistką Australian Open i będzie notowana na 725. miejscu listy WTA, choć człowiek ma oczywiście ambicje i plany.

Czy Maja to zawodniczka techniczna, w stylu Agnieszki Radwańskiej, czy grająca bardziej siłowo?

– Nie ma co ukrywać, że dzisiejszy tenis stał się bardziej dynamiczny i szybki. Maja jest jednak tenisistką bazującą na technice. Może nie będzie grała w identyczny sposób jak Agnieszka Radwańska, ale to jest ten przedział – Radwańska, Henin, Hingis...

Jaka Maja jest na co dzień? Otwarta czy skryta?

– Różnie, zależy od dnia. Przede wszystkim jest skoncentrowana, pracowita i potrafi realizować, co sobie wyznaczyła. Najważniejsze, że spotykamy się po to, aby trenować i dążyć do wyznaczonego celu. Na razie funkcjonujemy w tym układzie i rozwijamy się. Ja też się dokształcam, zdobywam wiedzę, nie wolno mi stać w miejscu. Maja mnie do tego mobilizuje. Jeżeli obecny model pracy będzie nadal działał, będziemy tym schematem podążać. Trening jest dostosowany do jej rozwoju biologicznego, choć mamy na uwadze, że w tenisie tego czasu nie ma tak dużo.

W tej chwili trenujemy pięć razy w tygodniu po trzy godziny, z czego pięć godzin to trening sprawnościowy, a dziesięć godzin trening tenisowy. Musimy zdawać sobie sprawę, że jeśli jej rywalki z Wielkiego Szlema o podobnym potencjale sprawnościowym i technicznym trenują już po 6-8 godzin dziennie, to lepiej wytrzymają trzeciego seta, a ostatnią piłkę w meczu zagrają dokładniej. My musimy mieć to na uwadze. Wiemy, że musimy grać długie, ciężkie turnieje.

Na to, żeby Maja ciągle się rozwijała, potrzeba pieniędzy. Tenis to nie jest tani sport.

– Wspiera ją Centrum Sportu i Rekreacji. Maja ma zapewniony nieodpłatnie dostęp do hali, siłowni, kortów, całej infrastruktury. Z kolei Urząd Miasta w Dąbrowie Górniczej pomaga jej przez stypendium sportowe, podobnie jak jej klub Advantage Bielsko-Biała.

Dlaczego Maja jest zawodniczką klubu w Bielsku-Białej, a nie Dąbrowie Górniczej?

– W naszym mieście nie było i nie ma klubu tenisowego, a znam ludzi, którzy założyli klub w Bielsku-Białej. Maja na co dzień trenuje w Dąbrowie, Advantage reprezentuje na zawodach.

Mamy dżentelmeńską umowę, że jeśli powstanie klub zarejestrowany w Polskim Związku Tenisowym w Dąbrowie Górniczej, automatycznie Maja zmieni barwy klubowe, bo jest dąbrowianką i wychowanką Centrum Sportu i Rekreacji.

W sporcie młodzieżowym zauważam ciągłą obecność KOR-ów, czyli komitetów oszalałych rodziców – takich, co to wszystko wiedzą najlepiej i pouczają nawet trenerów.

– W rodzinie Mai wielkich tradycji sportowych nie ma, choć tata grywał w piłkę ręczną jako młody chłopak. O rodzicach Mai nie mogę powiedzieć złego słowa, pomagają, choć przyznaję, że w tenisie KOR-y też się zdarzają. W Dąbrowie Górniczej oszalałych na punkcie tenisa rodziców nie ma z prostej przyczyny. Kiedy dzieci wchodzą na zajęcia, rodzice przy szatni mają ławeczkę, na której mogą poczekać na pociechy. Raz w miesiącu są zajęcia otwarte, mogą przyjść i przyjrzeć się postępom. Dzięki temu dzieci mogą w pełni skoncentrować się na treningu. Nie ma mam i ojców chcących wyręczyć trenera. Zdaję sobie sprawę, że w innych ośrodkach, gdzie trening kosztuje, może być inaczej, bo rodzic płaci za halę, trenera i wymaga, chce być na bieżąco, brać udział w zajęciach dziecka.

Najbliższe plany?

– Po powrocie Maja ma kilka dni na regenerację. Od soboty zaczynamy treningi. W lutym mamy zaplanowane dwa turnieje w seniorkach w Wielkiej Brytanii i Niemczech. Jeszcze czekamy na informacje, czy Maja wejdzie na listę z pulą nagród 25 tys. dolarów, czy 15 tys. dolarów.

Pod koniec lutego turniej we Francji z pulą 15 tys. dolarów.

Ogólnie w tym roku mamy w planach łącznie 17 międzynarodowych turniejów, z czego 9 w seniorkach i 8 w juniorkach do lat 18 (wśród nich cztery Wielkie Szlemy)

Udaje się pogodzić tenis z obowiązkami szkolnymi?

– Maja jest bardzo dobrą uczennicą. Do tej pory zawsze miała świadectwa z wyróżnieniem. Uczy się w Zespole Szkół nr 3 w Dąbrowie Górniczej. Od tego roku ma indywidualny tok nauczania. Kiedy jest w Dąbrowie, jest na wszystkich lekcjach, nieobecności zawsze nadrabia. Teraz nie było jej trzy tygodnie, więc musi wszystko pozaliczać. Nauczyciele idą jej na rękę, ale wiadomo, że braki uzupełnić trzeba. Maja dużo się uczy, w maju zdarzyło się, że ambitnie uczyła się do 2 w nocy i turniej w Bytomiu jej nie wyszedł, pierwszy mecz miała o 9.

Od kiedy zajmuje się pan trenowaniem dzieci?

– Skończyłem 37 lat, a treningiem tenisowym zająłem się zaraz po studiach na katowickiej AWF. Tam się zaczęła moja przygoda z tenisem, tam zrobiłem uprawnienia. Moim celem było propagowanie tenisa. To świetny sport nie tylko dla profesjonalistów, ale uprawiany również rekreacyjnie, w wolnym czasie – od dzieciństwa aż do późnej starości.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
Komentarze
Zaloguj się
Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
Panno Majo, Panie Pawle chapeau bas
już oceniałe(a)ś
1
0
Zycze wielkich sukcesow - panno Majo.
już oceniałe(a)ś
1
0
tylko teraz należało by wydać ogromne pieniądze i umieścić zawodniczkę w zachodniej szkole tenisa, bo tutaj przejście do seniorskiego tenisa może być bolesne
już oceniałe(a)ś
0
0