Niepełnosprawni kibice rządzą się innymi stadionowymi prawami niż pozostałe grupy fanów. - U nas nie mówi się o "kosach", czy "zgodach". Dominuje zrozumienie i szacunek - mówi Grzegorz Żmuda, kibic Zagłębia Sosnowiec.

W miniony weekend po ponad trzech miesiącach przerwy stadiony ponownie otworzyły się przed kibicami. Na ten dzień czekali też fani, którzy na co dzień muszą pokonać wiele przeszkód i barier, żeby dotrzeć na stadion.

– Dla niepełnosprawnego kibica wyjście na stadion jest często jak powiew normalności. Wiele osób myśli, że idziemy sobie pokrzyczeć. Nie. My idziemy, żeby poczuć, że jesteśmy razem – mówi Grzegorz Żmuda – górnik, który stracił w wypadku pod ziemią część stopy, a dziś jest także prezesem Stowarzyszenia Kibiców Niepełnosprawnych Zagłębia Sosnowiec.

Twoja przeglądarka nie ma włączonej obsługi JavaScript

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Pełne korzystanie z serwisu wymaga włączonego w Twojej przeglądarce JavaScript oraz innych technologii służących do mierzenia liczby przeczytanych artykułów.
Możesz włączyć akceptację skryptów w ustawieniach Twojej przeglądarki.
Sprawdź regulamin i politykę prywatności.

Więcej
Komentarze
Zaloguj się
Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem