W Sosnowcu powstała grupa, która łączy osoby zmagające się z problemem otyłości. "Sosnowieckie grubasy" chcą się wspierać i spojrzeć sobie w oczy.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Dominik Charasim, informatyk z Sosnowca, przyznaje, że z nadwagą zmaga się od dziecka. – Sam na to zapracowałem. Obżarstwo, siedząca praca, alkohol... – wzdycha. – Obecnie ważę 150 kilogramów przy 183 centymetrach wzrostu. Dużo... – mówi.

Sosnowiczanin od lat stara się uporać z problemem. – Za mną dziesiątki, a może i setki diet. Staram się być aktywny fizycznie. Wszystko na nic, stare nawyki wracają - mówi. W geście rozpaczy Dominik podjął decyzję, że podda się operacji resekcji, czyli zmniejszenia żołądka. Miało do niej dojść w prywatnej placówce w Katowicach. – Nie jest to tania zabawa. Całość miała kosztować 20 tysięcy złotych. Bałem się, ale równie mocno chciałem pozbyć się mojego problemu. Wykonałem niezbędne badania i w wyznaczonym dniu stawiłem się pod właściwym adresem. Cały czas towarzyszył mi jednak niepokój. Obawa, że po operacji moje życie zmieni się bezpowrotnie. Można powiedzieć, że uciekłem spod skalpela. Po głowie kołatała mi myśl, że jednak uporam się z tym sam. Na swoich zasadach – zaznacza.

I nawet dobrze szło. Przed wybuchem pandemii Dominik założył się ze znajomymi o to, kto z nich będzie najszybciej tracił na wadze. – Zawziąłem się! Zdrowo jadłem, do tego systematycznie siłownia. Od stycznia do marca zrzuciłem 12 kilogramów. Byłem się z siebie dumny... No, ale przyszła pandemia. Siłownie zamknęli. Motywacja uleciała. Dobiła mnie praca w domu. W biurze człowiek ma jednak trochę dalej do lodówki niż z domowego fotela. Zacząłem podjadać. Szybko odrobiłem z nawiązką to, co wcześniej zgubiłem. Przez pandemię przytyłem około 10 kilogramów no i zakład oczywiście przegrałem – opowiada.

Otyłość pcha do depresji

Dominik Charasim uważa, że w walce z otyłością wielkim problemem jest to, że wiele osób zmaga się z tym samotnie. – Siada im przez to psychika. Dopada beznadzieja, która w skrajnych przypadkach pcha do depresji. Pogodziłem się z tym, jak wyglądam, staram się normalnie żyć, ale wiele osób – szczególnie kobiet – bardzo z tego powodu cierpi. Spada im samoocena. Popadają w kompleksy. Zamykają się w czterech ścianach. Problem tylko narasta – mówi.

Sosnowiczanin szukał więc otuchy w internetowych grupach wsparcia. – Takich nie brakuje. Ludzie opowiadają o swoich zmaganiach z otyłością. Wrzucają swoje zdjęcia, filmiki. To taka namiastka bycia w tym problemie razem. Niestety tylko namiastka... Zauważyłem, że w wielu takich internetowych grupach prym wiodą osoby, które chcą na takich ludziach jak ja przede wszystkim zarobić. Proponują cudowne diety. Chcą być trenerami personalnymi na odległość. Dla nich to sposób na wyciąganie pieniędzy. Dodatkowo sukces osoby z drugiego krańca Polski jest nieco wirtualny. Dlatego jeśli grupa i jej pozytywny wpływ mają zadziałać, to osoby w niej zrzeszone muszą się znać, spotykać, mieszkać blisko siebie – mówi.

Najważniejsze, żeby nie zmagać się z problemem w pojedynkę

Od słów do czynów i tak powstała na FB grupa „Sosnowieckie grubasy”. – Jesteśmy z jednego miasta, więc w każdej chwili możemy umówić się na wspólny spacer i wycieczkę rowerową. Realny kontakt! To jest w tym wszystkim najważniejsze. Przez ekran komputera trudno spojrzeć komuś głęboko w oczy. Dodać siły i otuchy, a gdy trzeba objąć ramieniem. – opowiada Dominik.

Na razie do grupy przystąpiło ok. 40 osób. – To dopiero początek. Jestem pewny, że z czasem będzie nas więcej. Zdaję sobie sprawę, że nie wszyscy będą aktywni, chętni do spotkań w plenerze. Jeżeli jednak takich osób będzie tylko 10 procent, to już będzie dobrze. Już będziemy zarażać pozytywną energią i stanowić wzajemne wsparcie – mówi.

– Nic tak nie motywuje jak sukces. Dlatego na pewno będziemy wybierać człowieka tygodnia czy miesiąca. Nagradzać i wyróżniać. Najważniejsze jednak, żeby nie zmagać się z problemami w pojedynkę – kończy.

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
Komentarze
Zaloguj się
Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
Inicjatywa fajna, tylko logo troche Cartmana z South Park przypomina..
już oceniałe(a)ś
0
0