Szczeniaki wyrzucone w kartonie na ulicy Maczkowskiej w Sosnowcu. Niestety wykrywalność takich czynów jest bardzo niska.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

"Szukam potwora, który wyrzucił szczenięta w kartonie na ul. Maczkowskiej! Dla osoby, która wskaże mi tego człowieka bez serca, przewidziana nagroda!

Szczeniaki są już w naszym schronisku. Zostawiłeś bezbronne szczeniaki na pastwę losu! Ciężko było Ci zadzwonić i poprosić o pomoc?! Jestem przekonany, że uda nam się ustalić Twoją tożsamość!" – napisał radny.

Szczeniaki wyrzucone w kartonie na ulicy w Sosnowcu 

Marcin Jakubczak, zastępca dyrektora w sosnowieckim Miejskim Zakładzie Usług Komunalnych, który zarządza schroniskiem dla bezdomnych zwierząt w Sosnowcu, przyznaje, że trudno o komentarz w tej sprawie. – Słowa na pewno nie nadają się do zacytowania w mediach. Takie smutne zdarzenia niestety powtarzają się od lat. Teraz na szczęście jest ich mniej. Zła wiadomość jest taka, że wykrywalność jest znikoma... – zawiesza głos.

– Tak naprawdę wystarczy jeden telefon do nas lub do stowarzyszeń i organizacji, które w takiej sytuacji pomogą, zaradzą "problemowi". Stowarzyszenie "Nadzieja na dom", z którym współpracujemy, już nieraz wyciągało rękę do takich osób. Zabierało szczeniaki, sterylizowało sukę. Niestety wciąż pokutuje zabobon, że suka musi mieć w ciągu życia przynajmniej raz szczenięta. To bzdura, z którą raz na zawsze trzeba skończyć – mówi Marcin Jakubczak.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
Komentarze
Zaloguj się
Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem