To, co złe, zaczęło się w 2019 roku. Niepozornie. Od złego samopoczucia, od zawrotów głowy. Te były z czasem coraz silniejsze. Karolina spadła kilka razy ze schodów. Powoli zaczęła tracić kontrolę nad swoim ciałem... Nadzieja na kosztowne leczenie zaczynała gasnąć, ale wtedy w Sosnowcu ruszyła lawina wsparcia.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Karolina Kosiańska ma 31 lat. Miała plany, marzenia. Uczyła się już na trzecim kierunku studiów. Po bioinżynierii i naukach techniczno-informatycznych postawiła jeszcze na nauki społeczne.

W jej ciele podstępnie rozwijała się jednak choroba. Jej zdiagnozowanie nie było łatwe i zajęło kilka lat. – To, co złe, zaczęło się w 2019 roku. Niepozornie. Od złego samopoczucia, od zawrotów głowy. Te były z czasem coraz silniejsze. Karolina spadła kilka razy ze schodów. Powoli zaczęła tracić kontrolę nad swoim ciałem. Pojawiały się zaburzenia ruchu. Traciła wzrok i pamięć – opowiada Małgorzata Kulczyk, mama Karoliny.

Karolina zapadła na śmiertelną chorobę

Kolejni lekarze, kolejne szpitale i w końcu padły trzy słowa, które zrujnowały życie kobiety z Dąbrowy Górniczej – autoimmunologiczne zapalenie mózgu. W mózgu Karoliny brakuje białka. To śmiertelna choroba. Bez leczenia przed kobietą ledwie kilka lat życia.

– Ze łzami w oczach patrzę na Karolinę i widzę, jak z dnia na dzień gaśnie… Boję się, że pewnego dnia obudzę się, a jej po prostu zabraknie. Lekarze wskazali podjęcie pilnego leczenia w Ulm. Leczenie jest bardzo kosztowne – to ponad 20 tysięcy euro – opowiada mama Karoliny. – Tylko leczenie w Niemczech jest w stanie uratować moją córkę. Tylko tamtejsi lekarze są w stanie jej pomóc. To jedyne, co trzyma nas przy życiu – nadzieja, że się uda. Karolina walczy każdego dnia, ale nie wiem, na jak długo tych sił wystarczy – dodaje.

Mama kobiety zorganizowała zbiórkę za pośrednictwem serwisu siepomaga.pl. Efekt był jednak mizerny. Zebrano ledwie kilka tysięcy złotych. Nie pomogła też wizyta w programie TVP „Sprawa dla reportera" Ewy Jaworowicz. Po emisji programu z potrzebnych 105 tysięcy złotych udało się zebrać ledwie 7 tysięcy.

– Czytałem posty w internecie i wyobrażałem sobie bezradność dwóch kobiet, które gdzieś w mieszkaniu – takim jakich miliony w Polsce – są po prostu bezradne. Co musi czuć matka, która może tylko patrzeć, jak jej córka umiera? Czy to jej wina, że nie ma 100 tysięcy złotych odłożonych w szafce? – pyta Łukasz Litewka, radny z Sosnowca, który niemal bez przerwy angażuje się w różne akcje pomocowe. Był taki moment, że opowiadał nam, że musi przestać, że wyniszcza go to psychicznie, ale w swoim postanowieniu długo nie wytrzymał.

Łukasz Litewka, radny z Sosnowca, sprawił, że ruszyła lawina wsparcia

Post na swoim profilu Fb – który miał rozkręcić akcję pomocową dla Karoliny – pisał w czasie urlopu. Zszedł z leżaka i tak zwrócił się do swoich obserwujących. „(...) Karolina ma szansę na normalne życie, ale potrzebuje 100 tys. złotych. Spojrzałem rano na zrzutkę było 7725 zł. Spojrzałem przed pisaniem tekstu, licznik wskazywał tyle samo…(...) Zostawię Was z komentarzem, który ktoś ostatnio napisał na moim profilu. »Jednym z największych upadków naszej cywilizacji jest to, że zdrowie i życie ma cenę«. Wiem, że całość jest nieosiągalna, ale ile będzie to będzie, za wszystko Wam dziękuje. Ona naprawdę jest już bardzo zmęczona" – napisał i potem już tylko szerzej otwierał oczy ze zdumienia.

Niemal z miejsca ruszyła bowiem lawina wsparcia. Po kilku dniach licznik pokazywał już ponad 100 tysięcy złotych i ani myśli się zatrzymać.

– To, co się wydarzyło, jest niezwykłe i bardzo budujące. Szczególnie dla mnie, która toczy nierówną walkę z chorobą córki od trzech lat. Jestem szczęśliwa, chociaż wiem, że to początek. Pierwszy z czterech etapów, które przed Karoliną. Po drodze jeszcze może się wiele wydarzyć. Leczenie może się okazać bardziej kosztowne, niż dziś szacujemy. Na razie mamy pieniądze na pierwszy etap. 6 października jedziemy do Ulm po nowe życie. Lekarze dają nadzieję, że córka wróci do stanu sprzed choroby. Mocno w to wierzę. Kolejne etapy będą następować jeden po drugim w ciągu sześciu miesięcy. Nie poddamy się – podkreśla pani Małgorzata.

Zbiórka i akcje pomocowe dla Karoliny wciąż trwają. Społeczność „Pomoc na maxa" z Dąbrowy Górniczej organizuje wydarzenie „E-gramy dla Karoliny" już w najbliższą niedzielę w Fabryce Pełnej Życia. Będzie można zagrać w piłkę nożną na ekranie komputera – także z zawodnikami dąbrowskich klubów – ale wcześniej trzeba będzie wrzucić do puszki przynajmniej 15 złotych.

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
Komentarze
Zaloguj się
Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem