Ewelina Baryła to mama 15-miesięcznej Leny, która potrzebuje pomocy. - Z początku wydawało się, że poród przebiegł pomyślnie, a nasza córeczka przyszła na świat cała i zdrowa. Niestety po 40 minutach zaczął się nasz koszmar - opowiada pani Ewelina.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Na wieść o tym, że jest w ciąży, pani Ewelina bardzo się ucieszyła, ale też zaczęły się zmartwienia. Wraz z rodziną postanowiła wrócić do Polski po kilku latach pobytu w Holandii, gdzie urodził się jej pierwszy syn.

- Strach był duży na wieść o ciąży, bo gdy byłam w ciąży z synem w Holandii, okazało się, że mam nowotwór szyjki macicy. Przeszłam poważną operację. Lekarze mówili, że kolejna ciąża może być ryzykiem - opowiada pani Ewelina. 

Mama Leny: po 40 minutach zaczął się koszmar

Mimo to druga ciąża przebiegała prawidłowo. Pani Ewelina regularnie odwiedzała lekarza, trzy razy przeszła badania prenatalne. W trakcie jednego z nich okazało się, że jej córka ma zwapnienia na sercu. Poród przebiegał sprawnie i szybko. Lena przy porodzie dostała 9 na 10 punktów w skali Apgar, więc wydawało się, że wszystko jest w porządku.

- Pierwsze chwile były szczęściem, ale po 40 minutach od porodu nasz świat się zawalił. Zaczął się koszmar, Lenka zaczęła przeraźliwie płakać, a potem sinieć - wspomina pani Ewelina.

U dziecka doszło do sinicy centralnej. Okazało się też, że Lena ma rozszczep podniebienia miękkiego i twardego, wrodzone zapalenie płuc oraz hipoglikemię. Musiała być karmiona najpierw pozajelitowo, a potem przez sondę.

Lekarze pocieszali panią Ewelinę, ale uprzedzili, że jej córka jest w bardzo ciężkim stanie.

Rodziców Leny nie stać na codzienne wizyty u lekarzy i rehabilitantów

Przeprowadzona przez lekarzy operacja rozszczepienia podniebienia się udała, ale przed dziewczynką długi proces nauki jedzenia, mówienia, trawienia. Być może trzeba będzie przeprowadzić kolejną operację wydłużenia podniebienia, a także zabieg podcinania wędzidełek.

- Niestety kolejka w NFZ jest długa, to około pół roku oczekiwania, dla nas to za długo. Córka jest też pod stałą kontrolą kardiologa, chirurga, neurologa, audiologa, neurologopedy oraz fizjoterapeutów, bo potrzebuje codziennej rehabilitacji. Czeka ją jeszcze wiele pracy, ale teraz najważniejsze są badania genetyczne, żeby postawić optymalną diagnozę - opowiada pani Ewelina. 

I chociaż Lenka wygląda jak zdrowe dziecko, to nic nie jest tak, jak powinno. Jak mówi mama Lenki, nawet od lekarzy usłyszała, że mała jest dla nich zagadką, trzeba ją obserwować i ciągle mieć ją pod kontrolą. Niestety, badania genetyczne nie są refundowane, a rodziców na nie nie stać. To koszt prawie 10 tys. zł. A to niejedyna potrzeba. Zabieg podcięcia wędzidełek i plastyka kosztuje 4001 zł. Do tego dochodzą prywatne wizyty u neurochirurga. Jedna taka wizyta kosztuje około 400 zł. Nieco taniej jest u neurologopedy - to koszt 250 zł za wizytę. Z NFZ przysługują trzy wizyty w miesiącu, ale dziecko potrzebuje ich częściej. Do tego dochodzi codzienna rehabilitacja.

- Wiele lat upłynie, zanim Lenka będzie mówić jak zdrowe dziecko, o ile w ogóle do tego dojdzie. Musimy jednak próbować. Niestety musimy też prosić ludzi dobrej woli o pieniądze, bo sami sobie z tymi kosztami nie poradzimy - mówi mama Leny.

Każdy, kto zechciałby pomóc rodzinie z Sosnowca, może to zrobić za pomocą zrzutki na stronie SiePomaga.pl.

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
Komentarze
Zaloguj się
Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
I to jest obraz Polski pod rządami pisiej bandy! Pieniądze, pochodzące z naszych podatków, płyną szeroką rzeką do toruńskiego Grzyba, do propagandowej TVP itd tylko na leczenie Polaków nie ma.
Zamykane są oddziały szpitalne i całe szpitale, do lekarza chorzy czekają miesiącami i latami, bo rząd najpierw zaspokaja chucie własnych akolitów!
I to wszystko przy 30% poparcia społeczeństwa!!!
@babciae
Dokładnie. Łajdactwo i draństwo tak dużej części polskiego społeczeństwa jest i smutne i tragiczne i bardzo, bardzo hańbiące.
już oceniałe(a)ś
0
0
Trzeba było zostać w tej Holandii -tam przynajmniej córka miałaby opiek medyczną na właściwym poziome i nie trzeba by żebrać... W Polsce jest coraz gorzej a politycy za nasze podatników pieniądze kupują sobie głosy ciemnych wyborców a nie usługi medyczne dla potrzebujących ich obywateli...
już oceniałe(a)ś
35
1
To jest bardzo... egzotyczna decyzja, żeby z chorym, niepełnosprawnym dzieckiem decydować się na powrót do Polski na stałe.
już oceniałe(a)ś
9
1
6 mcy to nie jest długi czas oczekiwania w warunkach polskich, w pracy mam do czynienia z dziećmi urodzonymi z wieloma wadami, powstałymi na skutek stosowania przez ich matki używek w czasie ciąży, alkohol, narkotyki, opiekunowie tych dzieci, dodam, że opiekunowie zastępczy, którzy decydują się przyjąć pod opiekę chore dziecko, przechodzą drogę opisaną przez Panią, odbywają konsultacje, operacje, zabiegi, a przede wszystkim bardzo często korzystają z pomocy róžnego rodzaju fundacji, które działają nawet w naszym małym mieście, jest to do zrobienia
już oceniałe(a)ś
6
0