570 Ukraińców mieszkających w Sosnowcu wypełniło ankiety przygotowane przez urzędników. Większość przyznała, że wiążą swoją przyszłość z Sosnowcem. Jednocześnie nie biorą jednak udziału w żadnych wydarzeniach organizowanych w mieście.
Tomasz Chraniuk, właściciel firmy produkującej środki chemiczne w Siedlcach, po kilku dniach znajomości zabrał do swojego domu Irynę Macko, pisarkę z Tarnopola. - Nie byliśmy w związku, ale kiedy Ira się wyprowadziła, czułem pustkę - mówi Tomasz. Rok temu wzięli ślub.
Wielu ukraińskich uchodźców wita nowy rok decyzją budowania życia w Polsce od zera lub zamiarem przeprowadzki do innych krajów.
W województwie śląskim działają tylko dwie cerkwie Polskiego Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego. Za mało, aby zaspokoić potrzeby religijne mieszkających tu Ukraińców.
Sosnowiec szuka firmy, która wyremontuje pomieszczenia w budynku przy ulicy Ostrogórskiej 21. To dawna szkoła podstawowa, a ostatnio także tymczasowy ośrodek pobytowy dla uchodźców.
Wśród uchodźców, którzy musieli uciekać przed bombardowaniami, jest Wiktoria z Charkowa. Kobieta przyjechała do Polski z córką i teraz tutaj robi swoje torty.
"Proszę rodziców o odkupienie krzesełek, co dzieci zepsuły, oszczędzamy wodę i prąd" - kartkę z taką treścią wywiesiła właścicielka jednego z domów weselnych w Sosnowcu, w którym przebywają ukraińscy uchodźcy. - Nie mam pojęcia, dlaczego ta pani zdecydowała się ich do siebie zaprosić - mówi Alina Poświata, emerytowana nauczycielka, która zgłosiła się do tamtejszego ośrodka jako wolontariuszka.
Cerkiew w Sosnowcu przygotowuje się w najbliższy weekend na przyjazd kilkunastu tysięcy wiernych. - To będą pierwsze tak liczne święta - przyznaje ks. Mikołaj Dziewiatowski, proboszcz sosnowieckiej parafii.
Jeszcze w kwietniu rozpoczną się wypłaty zapomóg dla Polaków, którzy ugościli u siebie Ukraińców.
Copyright © Wyborcza sp. z o.o.